NADAWANIE IMION OZDOBOM DO DOMU

rysiek

Imię, to najczęściej powtarzające się słowo w życiu człowieka. Potrafi być ono  łagodne i kojące, inne  dźwięczne i pobudzające, a zdarzają się i takie, które są dla nas zbyt ostre lub twarde. W każdym bądź razie, każde imię ma w sobie jakąś magiczną nutę, która niesie się za nim i wywiera wpływ  na  jego właściciela. Przynajmniej z  takiego założenia wychodzą autorzy wszelkich książek o charakterystyce imion, które opierają się na wielopokoleniowych obserwacjach zależności pomiędzy imieniem, a charakterem i zachowaniem człowieka. Nie umiem stwierdzić ile w tym racji, raczej podchodzę do tego, jak do  ciekawostek , które w przyjemny sposób ubarwiają nasze życie.

Kiedyś, w niektórych kulturach imię nadawano młodym ludziom dopiero w momencie, gdy sobie na nie zasłużyli jakimś czynem, który ujawniał ich cechy charakteru.  Dziś tradycja nadawania imion jest inna – to rodzice decydują o imieniu, kiedy jeszcze dziecko jest w łonie matki albo  tuż po jego urodzeniu.  Oprócz aspektów tradycyjnych tj. nadajemy imiona po dziadkach lub pradziadkach, rodzice kierują się w tym temacie swoją intuicją, dzięki której mają przekonanie, że to imię bardziej niż inne  pasuje im  i lepiej będzie je nadać maleństwu.

Tworząc pierwszy komplet koszyków szydełkowych z myślą o swojej galerii, nie chciałam ich katalogować w tradycyjnym stylu: ciągiem liczb bądź liter i liczb. Jakoś mi ten sposób nie współgrał z ozdobami szydełkowymi… ani jeśli mam być szczera  i z żadnym innym rękodziełem.

Wyroby artystyczne, a w moim przypadku wyroby szydełkowe są to przedmioty, w które artysta, tworząc je, wkłada w nie całe swoje serce i wszelkie umiejętności potrzebne do ich wykonania – poczynając od koncepcji, a  kończąc na  zdolnościach  manualnych. W ten sposób  wszystkie ręcznie robione ozdoby oraz mniejsze i większe dzieła  otrzymują coś na miano duszy, o której mówimy gdy widzimy jakieś rękodzieło, które zachwyca nas i zapada głęboko w pamięć i serce.

Tak więc nadawanie moim ręcznym robótkom nazwy typu XP 111 nie wchodziło w ogóle w rachubę.

Mogłam oczywiście ten komplet po prostu nazwać   „Szydełkowe koszyki nr 1” i byłoby po sprawie, ale to także mi nie odpowiadało. Te koszyki może i są po prostu zwykłymi szydełkowymi koszykami jednak  dla mnie były pierwszymi dekoracjami do domu, które wydziergałam z myślą o mojej galerii Atelier KaDe i ta idea  nadawała im jakiegoś ważnego dla mnie znaczenia i nie chciałam ich tak zwyczajnie uszeregowywać.

Skoro katalogowanie cyframi odpadło, tak jak i zwykłe nazwy typu szydełkowe Cacko, to zostały mi w zanadrzu jeszcze jakieś nazwy fantazyjne np. Koralowa Rafa albo Fikuśny Koszyk. Po szybkim przyjrzeniu się tej koncepcji równie szybko ją skreśliłam. Nie mam takiej fantazji i przeczuwałam, że moja twórczość wyrażeniowa prędko by się skończyła, a w planach miałam (i mam nadal) dużo pomysłów na dekoracje do domu.

W tym miejscu  powracamy do idei nadawania imion ozdobom do domu. Dziergając tak te koszyki, przyszło mi do głowy, aby je nazwać tak normalnie – po ludzku. Przecież ludzie nazywają psy imiona tj, Kaśka, Zenek, nawet mój dawny żółw nazywał się Gustaw i  nie spowodowało   to  ani żadnego mezaliansu społecznego, ani dramatu, więc może by tak te szydełkowe koszyczki nazwać … ZOŚKA?     I ta Zośka już została. Imię to samo przyszło mi do głowy i bardzo je lubię, a myśl nadawania ludzkich imion wszystkim moim wyrobom szydełkowym niezwykle przypadła mi do gustu.

Dziergając kolejne ozdoby do domu, imiona dla nich, tak jak w przypadku ZOŚKI, same przychodziły mi do głowy. Często w trakcie dziergania, imię dla danego przedmiotu samo mi się nasuwało na myśl. Czasami zdarzało się, że już miałam imię do czegoś, choć koncepcja na tę dekorację była jeszcze nieukończona – tak było z szydełkowym świecznikiem ŁUCJA. Imię już czekało na swego właściciela   choć nad projektem tego świecznika jeszcze pracowałam. Podobnie rzecz się miała ze ZDZIŚKIEM –  kompletem szydełkowych podkładek. 

Ale zdarzyło się także, że pomimo wydziergania już rzeczy, nie mogłam się zdecydować na imię dla niej. Wszystkie, które przychodziły mi do głowy, w jakiś sposób nie odpowiadały mi – tak jakby nie były odpowiednie w swym brzmieniu do konkretnej ozdoby szydełkowej. W takiej sytuacji podchodziłam do kalendarza  i sprawdzałam, kto w danym dniu, w którym kończyłam swoją pracę i obchodzi imieniny, zdając się na tak zwany przypadek. Tak swe imię dostała zakładka do książek RÓŻA oraz parę jeszcze innych bibelotów.

Tym samym, w galerii Atelier KaDe, narodziła się tradycja nazywania imionami ludzkimi wszelkich dekoracji ręcznie robionych.

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *