MÓJ PIERWSZY WPIS NA BLOGA

Mam bojowe zadanie!

Na stronie Atelier KaDe powinna pojawić się zakładka BLOG!

Bo …… i w tym miejscu dwie przesympatyczne i znające się na rzeczy Panie z firmy, która zajmuje się budowaniem wizerunku w Internecie, wymieniły kilka argumentów, z którymi trudno było mi dyskutować.

Skwapliwie przyznałam Paniom rację, jednocześnie zachodząc w głowę,  o czym ja mam pisać???

 

Po pierwsze nie widzę siebie samej piszącej porad  typu:  jak coś wydziergać  ani jak łączyć kolory włóczek, ani w ogóle o przeróżnych technikach z tej dziedziny . Uwielbiam dziergać różne szydełkowe ozdoby do domu, ale żeby tak od razu o tym pisać? – to nie moja bajka. Poza tym jest tyle różnych świetnych wpisów na ten temat, że wolę pozostać czytelnikiem takich artykułów,  niż przekształcać się w autora o nich – aby radość, jaką daje mi szydełkowanie nie przekształciła się w presję, bo muszę prowadzić bloga.

Po drugie, w szkole  z j. polskiego nigdy nie wybiłam się  ponad ocenę dostateczną,  gdyż nie miałam polotu do pisania wypracowań, rozprawek i wszystkiego, co miało mieć powyżej 10 zdań na jakiś mniej lub bardziej zasadny temat.

Ba! Nawet,  jako nastolatka nie prowadziłam pamiętnika, bo zniechęcała mnie perspektywa długiego i systematycznego pisania.

W  pracy również, wszelkie maile czy raporty ograniczałam do suchych faktów, najlepiej wymienianych w punktach  – broń Cię Panie Boże,  aby się rozpisywać! Miało być krótko, treściwie i na temat – taką dewizę wyznaję do tej pory, bardzo ją lubię i jestem jej wierna. Z jednorazowym skokiem w bok, kiedy to musiałam stworzyć teksty na swoją stronę internetową. Ileż to potu wygenerowało! Na maturze pisemnej z ojczystego języka, tak się nie namęczyłam, jak przy komputerze opisując swoje szydełkowe koszyki, ozdobne pudełka i całą resztę dekoracji ręcznie robionych przeze mnie osobiście.

A tworzenie zakładki O MNIE & O GALERII zakrawało już na ROZPACZ. Zaliczam się do Szacownego Grona Introwertyków i opisywanie własnej osoby – gdzie ten opis ma mieć kosmiczną ilość znaków, musi wzbudzać wiarygodność oraz zainteresowanie, a  w dodatku Czytelnik na jego podstawie ma chcieć zwiedzić całą stronę – spowodowało, że cała moja wena twórcza (której i tak było, jak na lekarstwo) ulotniła się w bliżej nieokreślone miejsce. Wpis na tą nieszczęsną zakładkę pisałam przez tydzień, czując się jak na ciężkich robotach karnych.

Więc, kiedy z ulgą skończyłam wszystkie wpisy, opisy i różnorakie teksty na stronę, byłam święcie przekonana, że ta wspaniała czynność, jaką jest pisanie to  historia ….  do czasu.  Siedzę w biurze i te dwie bardzo profesjonalne Panie właśnie mi mówią, że perspektywa pisania POWRACA! I to nie jednorazowo –  co to, to nie! Ma być regularnie! Na początek tak dwa wpisy miesięcznie. W końcu Atelier KaDe, to nie blog, tylko galeria z dodatkiem blogowym, więc bez szaleństw.

Jednakże, O ZGROZO! Jak ja dam radę?!

I tak oto zaczął zbliżać się  TEN dzień, kiedy musiałam wstawić pierwszy wpis. Przez 3 dni przechodziłam koło komputera, spoglądając nie niego wilkiem i intensywnie zastanawiając się,  o czym pisać na tym blogu?

Po przeczytaniu tony dobrych rad i złotych zasad dot. dobrego pisania tekstów, zaczęłam siwieć –  doszłam do wniosku, że pisanie rozprawek w szkole wcale nie było takim dramatem.

Aż nagle mnie olśniło!

Jedna z tych złotych zasadach (jedyna, którą zapamiętałam) brzmiała „Pisz posty dla siebie i po swojemu, Czytelnicy sami się znajdą” – i raptem już wszystko wiedziałam…

… więc zacznę od uściślenia pewnych rzeczy.

Jestem dziewiarką, nie blogerką.

Będzie to blog o:

  • Mojej galerii Atelier KaDe w różnych jej aspektach
  • Szydełkowych ozdobach do domu, które się w niej mieszczą i których jestem autorką
  • Szydełkowych prezentach i dzierganych, ciekawych upominkach
  • Szydełkowaniu ogólnie.

Zaplączę się na pewno parę historycznych czy antropologicznych ciekawostek, oczywiście wszystkie związane z dziewiarstwem – bo je lubię i będę chciała się z Wami nimi podzielić.

 Nie znajdziecie tu poradników pt. Jak Coś wydziergać? Tutoriali ani żadnych schematów czy wzorów.

 

I w ten oto sposób właśnie powstał mój pierwszy wpis.

O dziwo ma kosmiczną ilość   znaków,  choć byłam pewna, że zakończy się po 5 zdaniach,  w dodatku rozdzielonych na punkty.

Moja Polonistka ze szkoły byłaby ze mnie dumna – ja jestem zachwycona!

 

A w następnym wpisie opowiem Wam skąd się wzięła idea nadawania imion dla moich ozdób szydełkowych.

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *